Kocham Cię – choć noc już nastała,

Choć na pustych ulicach cisza zgasła.

Księżyc toczy sie jak łza po niebie,

A gwiazdy mrugają – nie do mnie,

do Ciebie.

Kocham, gdy Twoja złość się tli,

Jak szklany ogień, co zamyka drzwi.

Kocham Twój śmiech, co we mnie drży,

I w ciszy, gdy odchodzisz – nie mówisz już nic.

Kochałem Cię w snach porzuconych,

W marzeniach spalonych, w półtonach złamanych.

Kochałem Cię w tańcu, co nie miał muzyki,

W spojrzeniach, co gasły – zbyt szybko, zbyt dzikich…

Gdy spałaś – świat milknął bez winy,

Kochałem tam, gdzie ucichły godziny.

I nawet dziś, gdy jesteś gdzie indziej,

Wciąż kocham – dojrzalej, bez krzyku, w ciszy.

Nie przestanę – gdy serce mi pęknie,

Gdy świat się przewróci – miłość nie odejdzie.

Choć idziesz przez życie cudzymi śladami,

Ja stoję – z myślami z Tobą pod tymi gwiazdami.

Nie chcę dnia bez Ciebie,

Bez cienia Twojej bliskości pod tym szarym niebem.

Kocham Cię całą – choć los nas rozdzielił,

Ty byłaś domem, spełnionym marzeniem.